Jestem. Czasami wtopiony w tło niewyróżniający się szczególnie.
Siedzenie ciągle w jednym miejscu nie bardzo mi odpowiada. Nie jestem typem domatora.
Obserwuję świat natury dookoła i dostrzegam artyzm. A jednak nie potrafię go zgłębić, choć zmusza mój ograniczony umysł do zadumy nad sensem bytowania na tej planecie.
Bywam w roznych miejscach - dryfuję? Nie, realizuję swoje przeznaczenie. Wędruję przez życie, gdyż mam w sobie przeświadczenie, że powinienem. Jakbym miał wyrytą gdzieś w środku mapę z wytyczoną trasą. A po co właściwie? Nie lepiej poszukać sobie miejsca i osiąść gdzieś nie przejmując się niczym? Zapewne, ale może każdy w świecie nam poznanym ma określony cel. Pytanie czy go odnajdziemy i wypełnimy? A jeśli to właśnie mnie przeznaczono być w jakimś określonym miejscu, w konkretnej porze, widzieć coś lub zachować się tak a nie inaczej. Może podać komuś pomocną dłoń, nie uciekać. Co zrobię? Co jeśli nie wypełnię swojego przeznaczenia? Będę być może przez własną ignorancję winny czyjegoś nieszczęścia..
Zbierając doświadczenia w codziennej egzystencji zaczynam coraz lepiej pojmować innych ludzi. To sprawia, że łatwiej okazć innym cząstkę dobra.
Altruizm, empatia nakazują mi nie pomijać ludzi mnie otaczających.
Wędruję przez życie świadomie, choć brak dostatecznej wiedzy o tym, jakie procesy nadają nam taki a nie inny kierunek idę wytrwale, zdążając do wyznaczonego celu.
Oprócz przesłanek, które pomagają wierzyć oraz okoliczności pchających mnie w przód, nie pozostaje nic więcej jak iść za wewnętrznym głosem, mimo często nieprzewidzianych i zaskakujących zjawisk każdego dnia.
Każdy może słyszeć niepowtarzalny głos, tylko jakby indywidualnie odbierany, lecz jedynie, jeśli nie pozwolimy zagłuszyć go czemukolwiek, komukolwiek, a nawet samemu sobie będziemy wiedzieli dokąd zmierzać.
Życie jest wspaniałe i pełne przygód. Każdy dzień ubogaca moje wnętrze uwrażliwiając na ten głos, aby u kresu wędrówki móc rzec – szedłem za głosem, który mnie prowadził i wypełniłem swoje przeznaczenie.
® 'Christophe'
Jestem. Czasami wtopiony w tło niewyróżniający się szczególnie. Siedzenie ciągle w jednym miejscu nie bardzo mi odpowiada. Nie jestem typem domatora.
Obserwuję świat natury dookoła i dostrzegam artyzm. A jednak nie potrafię go zgłębić, choć zmusza mój ograniczony umysł do zadumy nad sensem bytowania na tej planecie.
Bywam w roznych miejscach - dryfuję? Nie, realizuję swoje przeznaczenie. Wędruję przez życie, gdyż mam w sobie przeświadczenie, że powinienem. Jakbym miał wyrytą gdzieś w środku mapę z wytyczoną trasą. A po co właściwie? Nie lepiej poszukać sobie miejsca i osiąść gdzieś nie przejmując się niczym? Zapewne, ale może każdy w świecie nam poznanym ma określony cel. Pytanie czy go odnajdziemy i wypełnimy? A jeśli to właśnie mnie przeznaczono być w jakimś określonym miejscu, w konkretnej porze, widzieć coś lub zachować się tak a nie inaczej. Może podać komuś pomocną dłoń, nie uciekać. Co zrobię? Co jeśli nie wypełnię swojego przeznaczenia? Będę być może przez własną ignorancję winny czyjegoś nieszczęścia..
Zbierając doświadczenia w codziennej egzystencji zaczynam coraz lepiej pojmować innych ludzi. To sprawia, że łatwiej okazć innym cząstkę dobra.
Wędruję przez życie świadomie, choć brak dostatecznej wiedzy o tym, jakie procesy nadają nam taki a nie inny kierunek idę wytrwale, zdążając do wyznaczonego celu.
Oprócz przesłanek, które pomagają wierzyć oraz okoliczności pchających mnie w przód, nie pozostaje nic więcej jak iść za wewnętrznym głosem, mimo często nieprzewidzianych i zaskakujących zjawisk każdego dnia.
Każdy może słyszeć niepowtarzalny głos, tylko jakby indywidualnie odbierany, lecz jedynie, jeśli nie pozwolimy zagłuszyć go czemukolwiek, komukolwiek, a nawet samemu sobie będziemy wiedzieli dokąd zmierzać.
Życie jest wspaniałe i pełne przygód. Każdy dzień ubogaca moje wnętrze uwrażliwiając na ten głos, aby u kresu wędrówki móc rzec – szedłem za głosem, który mnie prowadził i wypełniłem swoje przeznaczenie.
® 'Christophe'